REKLAMA:

Ponad 2 tys. podpisów przeciwko łączeniu zambrowskiego PKS-u z innymi spółkami [foto+video]

samorząd
09.11.2016 r., godz. 22.00
Na liście mają już ponad 2 tysiące nazwisk, ale liczą na dużo więcej. Przeciwnicy łączenia zambrowskiego PKS z regionalnymi PKS-ami chcą zaprzestania procesu konsolidacji. Związkowcy zapowiadają, że jeżeli marszałek Jerzy Leszczyński nie wycofa się z tych zamierzeń, od 1 stycznia przyszłego roku pracownicy PKS Zambrów będą strajkować. Ich protest popiera m.in. Burmistrz Miasta Zambrów Kazimierz Dąbrowski, który twierdzi, że konsolidacja jest decyzją polityczną.

Przeciwnicy konsolidacji podlaskich PKS-ów z naszego miasta i okolic listę poparcia przekażą marszałkowi i mają nadzieję, że przyczyni się to do zmiany decyzji władz województwa w tej sprawie.

Przewodniczący Związku Zawodowego „Solidarność” przy PKS Zambrów Grzegorz Wasilewski twierdzi, że zambrowski PKS nie potrzebuje konsolidacji, bo sam dobrze radzi sobie na rynku. Dodaje, że zarówno on sam, jak i burmistrz Kazimierz Dąbrowski, chcą pomóc pracownikom zambrowskiej spółki i stanąć w obronie ich interesów i miejsc pracy. Związkowcy uważają, że planowana inkorporacja doprowadzi do upadku zambrowskiego PKS-u, a wiele osób straci pracę.

- „Do tej pory nie wiemy, kto będzie w strukturach zarządu, tylko się domyślamy. Nie wiemy, skąd pan marszałek weźmie fundusze na utworzenie nowej spółki. (…) Wmawia nam się, że od stycznia ta firma będzie pięknie prosperować. Jest to nieprawda. My nie dajemy jej więcej niż rok. Do tej pory wszystkie nasze obawy się potwierdziły. Dobry przykład jest tej konsolidacji. Pan biegły odroczył tę konsolidację na miesiąc czasu ze względu na to, że pogarszał się stan finansowy Łomży. Ta firma nie powinna w ogóle wstępować do konsolidacji ze względu na ten wynik. Pan marszałek, chcąc to uzdrowić, dofinansował tę firmę. My się czujemy tak, jak byśmy byli pod inną firmą, a nie pod panem marszałkiem. My jesteśmy firmą dobrze prosperującą, sami sobie radzimy. Też byśmy oczekiwali takiego dofinansowania, tylko my byśmy tego nie `przejedli`. Wykorzystalibyśmy to na zakup taboru.” - powiedział nam Grzegorz Wasilewski.

Związkowcy wskazują także, że konsolidacja wiąże się z ogromnymi kosztami dla spółek. Jak mówi Grzegorz Wasilewski, PKS Zambrów musiałby wprowadzić w swoje struktury specjalistyczne programy, których koszt może sięgnąć nawet 100 tys. zł. Jego zdaniem to spowoduje, że na koniec przyszłego roku zambrowska spółka dołączy do grona bankrutów.

- „Spółka jeszcze nie powstała, a my musimy ponosić koszty na poczet nowej spółki. Dlaczego my mamy ponosić koszty spółki, której jeszcze nie ma?” - pyta Jarosław Lutostański, zastępca przewodniczącego Związku Kierowców RP w PKS Zambrów.

Obecnie zambrowska spółka PKS zatrudnia 111 osób, natomiast we wszystkich pięciu spółkach branych pod uwagę pod kątem konsolidacji pracuje przeszło 900 osób. Na każdym ze spotkań w siedzibach poszczególnych spółek marszałek przekonywał pracowników, że ich miejsca pracy nie są zagrożone. Przewodniczący Związku Zawodowego Solidarność przy PKS Zambrów jest jednak zupełnie innego zdania.

- „Podejrzewamy, że będą zwolnienia. Będą likwidowane w zakładach działy. My jesteśmy starą załogą. U nas sporo osób odejdzie w wyniku emerytur i rent. Na skutek tego, co się teraz dzieje, kierowcy zaczynają przechodzić na wcześniejsze emerytury. Nie ma już tej chęci do pracy, która była. U nas podejrzewamy, że w najlepszym wypadku zostaną dwa działy.” - mówi Grzegorz Wasilewski.

Społecznego poparcia dla protestów związkowców i pracowników spółek w Zambrowie, Siemiatyczach i Suwałkach udzielił m.in. Burmistrz Miasta Zambrów Kazimierz Dąbrowski. Jego zdaniem działania zmierzające do inkorporacji pięciu podlaskich spółek PKS są decyzjami politycznymi, a nie ekonomicznymi.

- „Jesteśmy stanowczo przeciwni tej decyzji, którą chce podjąć zarząd województwa i sejmik województwa podlaskiego. Nie widzimy w tym sensu i uzasadnienia ekonomicznego, a raczej widzimy w tym tylko sens polityczny, ponieważ mamy przykład, jak do tej pory działała spółka PKS Łomża i PKS Białystok, które doprowadziły praktycznie do upadku tych dwóch spółek. Spółki w Zambrowie, Suwałkach i Siemiatyczach funkcjonują i trzeba im dać spokojnie dalej funkcjonować.” - powiedział nam burmistrz Kazimierz Dąbrowski. - „Przykład Łomży jest bardzo dobitny. Dwa lata temu sprzedano bazę i nieruchomość w Kolnie, bodajże za 1,5 mln zł. Co z tych pieniędzy zostało? Nic, zostały skonsumowane. Teraz decyzja kolejna województwa podlaskiego niejasna i czytelna, przynajmniej dla mnie z punktu widzenia ekonomicznego, dotycząca dokapitalizowania spółki [przyp. red. PKS Łomża] milionem złotych, który również zostanie zmarnotrawiony. Jest to decyzja polityczna. Potrzeba w Białymstoku nowych stanowisk dla polityków, bo trzeba stworzyć radę nadzorczą i zarząd. Kto tam zasiądzie? Nikt oprócz polityków, którzy w tej chwili nie mają stałego zajęcia.” - dodał.

Związkowcy zapowiadają, że jeśli podejmowane działania nie przyniosą skutku, nie wykluczają strajku ogólnego.

- „Jeżeli pan marszałek i cały zarząd się nie opamiętają, to podejrzewam, że od 1 stycznia 2017 roku komunikacja w PKS Zambrów stanie.” - zapowiada Grzegorz Wasilewski.



ŁC






 
Galeria zdjęć:
Logowanie
Jeśli chcesz obejrzeć zdjęcia w powiększeniu musisz się zalogować.

Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojuego loginu to zarejestruj się. Rejestracja jest całkowicie darmowa i zajmie kilka chwil.
REKLAMA: